| Artykuł z Magazynu "Wędkarstwo Moje Hobby" |
|
|
| Wpisany przez Ryszard KOZŁOWSKI |
![]() Otóż jest w Polsce jezioro, w którym występuje ogromne pogłowie zębatego drapieżcy.
Liczby mówią same za siebie – w ciągu dwóch wiosennych dni we dwójkę złowiliśmy tam 120 szczupaków! Nie trzeba już jechać do Szwecji, by złowić kilka prawdziwych okazów esoksa. Wystarczy wybrać się w okolice Kętrzyna nad jezioro Wersminia. Ten zbiornik to blisko 90 ha wody dostępnej dla wędkarzy. Jezioro, długie na 2 i szerokie na 1 km, ma typowy charakter wody linowo–szczupakowej. Wielką zaletą łowiska jest to, że woda ma tu pierwszą klasę czystości – w słoneczny dzień widoczność sięga nawet 5 m. Zbiornik składa się z dwóch części: większej i głębszej, tu głębokość sięga 8,5 m, oraz mniejszej i płytszej, gdzie głębokość dochodzi do 3,5 m. Przesmyk łączący obie części jest najpłytszym miejscem jeziora (głębokość nie przekracza 1,5 m). Niekwestionowanym królem tej wody jest oczywiście wspomniany szczupak. Na wiosnę łowi się go w okolicach trzcin, w płytkich zatoczkach lub pośród grążeli, tam, gdzie woda jest najlepiej nagrzana. Jesienią ryb szukamy oczywiście głębiej, najlepiej na wszelkiego rodzaju uskokach dna. W wyborze odpowiedniej miejscówki pomaga ukształtowanie dna oraz bardzo rozwinięta blisko siedmiokilometrowa linia brzegowa. W wielu miejscach na styku linii trzcin i otwartej wody jest ok. 2 m głębokości, a przybrzeżne stoki porośnięte są rdestnicą. Większość łowiących tu wędkarzy stosuje niewielkie przynęty gumowe, a także obrotówki i woblerki. No cóż, można i tak. Niestety, w ten sposób na własne życzenie ograniczają się do polowania na szczupakową młodzież. Okazy złowione przez nas na wiosnę brały na duże woblery i jerki (od miejscowych dowiedzieliśmy się, że jesienią istnymi kilerami są duże gumy, zwłaszcza rippery). Ponieważ obowiązuje zasada „złów i wypuść”, nie trzeba się obawiać o stabilność populacji ryb w łowisku. Jednak to, co zaskoczyło nas najbardziej, to kondycja tutejszych szczupali. Taki dziewięćdziesiątak potrafił oberwać kółko łącznikowe od dużego woblera. Przy wyciąganiu widocznego na zdjęciu 120-centymetrowego okazu o wadze kilkunastu kilo mieliśmy obawy o wytrzymałość naprawdę mocnego szczupakowego kija. (Notabene Łukasz Kruczek ustanowił przy tej okazji rekord łowiska). Hol takiej ryby to nie lada wyczyn nawet dla kogoś, kto złowił już w życiu niejedną „mamuśkę”. Jak wspomniałem, w ciągu 2 dni złowiliśmy ponad setkę szczupaków, w tym kilka medalowych. To dowód, że regularne zarybianie i rozsądna gospodarka na łowisku przynoszą wymierne efekty.
W jeziorze można z powodzeniem łowić także inne ryby. Jest dużo okonia, węgorza, lina. Występuje też sielawa, płoć i wszędobylski leszcz. Amatorzy tradycyjnego łowienia mają więc również zapewnione wędkarskie emocje. Dodatkowymi atutami łowiska są spora baza noclegowa oraz 20 łodzi przygotowanych dla wędkarzy. Jeżeli szukacie wędkarskich emocji, wybierzcie się nad Wersminię! |